leczenie adhd misy dźwiękowe masaż dźwiękiem zespół adhd
Terapia dźwiękiem

Lecznicza moc dźwięku

Carol Harada zamknęła oczy i położyła się na wznak na poduszkach pokrywających podłogę sali w Wmeryville w stanie Kalifornia. Otoczyło ją cicho kilka osób, z których niektóre trzymały instrumenty muzyczne. Jedna z nichch podtrzymywała jej strop, inna dotykała głowy. Ktoś położył dłoń na jej ramieniu. 40-letnia pani Harada powiedziałą wtedy, że chce, aby zniknął tępy ból w jej barku.

Fizyczny dotyk był ważny, bo przypominał mi, że jestem bezpieczna i pozostajęw bezpośrednim kontakcie z ludźmi, którzy pomagają mi w terapii - napisała w e-mailu relacjonując swoje doświadczenia z ubiegłej wiosny.

Następnie zebrani, używając własnego głosy i instrumentów akustycznych mis z kryształu, australijskiego instrumentu didgeridoo, dzwonków i bębenków delikatnie zanurzyli panią Harada w dźwiękach.

Po kilkunastominutowym masażu dźwiękiem pani Harada otworzyła oczy. Przepełniały ją wdzięczność i spokój, a kiedy wstała, odkryła, że może znacznie łatwiej poruszać ramieniem.

Ludzie przez dzisiątki lat relaksowali się i medytowali przy kojących dźwiękach, na przykład plusku fal, szumie wodospadów i dźwięczeniu wietrznych dzwoneczków. Ostatnio coraz więcej zwolenników zyskuje nowy rodzaj terapii dźwiękowej, nazywany nierzadko medycyną wibracyjną. Praktyka ta wykorzystuje wibracje ludzkiego głosu i rezonujących przedmiotów dostrojonych widelców, gongów, tybetańskich śpiewających mis aby osiągnąć coświęcej niżrelaks: wyleczenie.

Chociaż dla wielu ludzi leczenie dźwiękiem jest niedawnym odkryciem, w istocie stanowi ono powrót do starożycnych praktyk kulturowych, w których stosowano monotonne nucenie i śpiewające misy, aby przywrócić zdrowie i złagodzić ból. (...)

Osoby, które próbowały terapii dźwiękowej, twierdzą, że ją lubią, bo jest nieinwazyjna i relaksująca. A poza tym leżenie na poduszkach i zmuszanie do wysiłku wyłacznie uszu jest bez porównania łatwiejsze niż ćwiczenia fizyczne.

Czy jednak śpiewanie "om lam hu" albo dmuchanie w didgeridoo może rozluźnić sztywny kark?

Nie przeprowadzono prób klinicznych sprawdzających skuteczność uzdrawiania dźwiękiem - wyjaśnia dr Vijay B. Vad, specjalista medycyny sportowej ze Szpitala Chirurgii Specjalistycznej na Manhattanie i lekarz w organizacji skupiającej grafy w golfa P.G.A. Tour. Podkręśla, że osoby stosujące tę terapię mogą odczuwać mniejszy ból, gdyż jest on jak dobrze widomo wrażeniem subiektywnym. Dodaje, że ok 35% ludzi cierpiących na bóle kręgosłupa po zażyciu placebo twierdzi, że czuje poprawę.

Doktor Vad uważa, że leczenie dźwiękiem, podobnie jak inne terapie cielesno-psychiczne, może działąć niczym placebo: rozpraszać myśli, przerywając cykl stresu. "Czasem nawet przerwanie go na 15 minut wystarczy, by uzyskać efekt terapeutyczny". (...)

Niektórym używanie widelców i mis do jakichkolwiek innych celów niż obiad może wydaćsię nowomodnym nonsensem. Terapeuci przekonują jednak, że dźwięk działa na fizjologię, bo wibracje nie tylko się słyszy, ale i czuje. Te zaś mogą ustabilizować nieregularny rytym serca, wyrównać zapis czynności elektrycznej mózgu i zredukować częstotliwość oddechu.

Kiedy rytm serca staje się względnie stabilny, a oddech jest głęboki i powolny, obniża się poziom hormonów stresu - tłumaczy dr Mitchell L. Haynor, onkolog i adiunkt medycyny klinicznej na Wydziale Medycznych im. Weilla w Cornell University w Nowym Jorku, autor książki "Lecznicza moc dźwięku". To bardzo ważne, gdyż stres może naruszyć wszystkie ośrodki systemu immunologicznego, "łącznie z tymi, które nas chroniąprzed grypą i rakiem".

Amrita Cottrell, założycielka i dyrektorka Organizacji Leczenie Muzyką z Santa Cruz w Kalifornii, prowadząca zajęcia, na które uczęszczała pani Harada, podkreśla, że ultradźwięki, wibracje niesłyszalne dla ludzkiego ucha, znalazły zastosowanie terapieutyczne. "Kiedy ciało jest chore bez względu na to czy chodzi o przeziębienie, złamaną kość, wrzód, guz czy o chorobę psychiczną, wszystko sprowadza siędo rozstrojenia cykliczności rytmów ciała, do zaburzenia ich równowagi - mówi. Wibracje mogą pomóc w jej przywróceniu".

Uzdrawianie dźwiękiem działa tak, jak krzyk u osoby, która uderzyła sięw palec - wyjaśnia Jonathan Goldman, prezes Stowarzyszenia Lekarzy Leczących Dźwiękiem i autor książki "Leczenie dźwiekiem: moc harmonii". "Czy zdarzyło sięwam kiedyś uderzyć w palec u nogi i nie krzyknąć? Pyta. Przecież wtedy bardziej boli".

Krzyk może pobudzać endorfiny lub doprowadzać do rezonansu w bolącej częsci ciała, co przynosi ulgę. Wreszcie, wydawany przez człowieka krzyk może po prostu odwracać uwagę od bólu. (...)

Goldman przeprowadza analogię między terapią dźwiękową i modliwtą. W wielu kulturach, wyjaśnia, wierzono że głośne wypowiedzenie modlitwy zwiększa jje moc. Na tej samej zasadzie wyrażanie życzeń co do skutków terapii dźwiękowej (na przykład życzenie pani Harady, by zniknął ból w barku) może pomóc pacjentowi w leczeniu siebie i innych.

Jednak nie każdy, kto uczestniczy w terapie dźwiekowej potrzebuje pomocy lekarskiej. Mąż pani Harady, Greg Bergere, uczęszczał na zajęcia w Emeryville, chociaż nie miał dolegliwości fizycznych. "Bardzo spokojnie po nich spałem" mówi. Niektórzy uważają, że to wystrczy, aby opłacało się kupić śpiewającą misę.

[Wracaj]
DANE KONTAKTOWE
mocdzwieku.pl
Jolanta Bieniak
tel.: 501 787 660